Kolanowice Wieś aktywnych mieszkańców

Jan Slota

Jan Slota - urodzony 16.06.1929,  zmarł 21.03.2007 roku - był sołtysem Kolanowic przez 34 lata. 

O społeczniku z Kolanowic - Sołtysie z najdłuższym stażem w regionie - Janie Slota pisała w 2004 roku "Nowa Trybuna Opolska".

"Sołtys z najdłuższym stażem w regionie

Jan Słota, sołtys z Kolanowic, po trzydziestu czterech latach pracy nie zgodził się ponownie kandydować do tej funkcji.
Uznał bowiem, że zrobił już wszystko, co było możliwe do zrobienia, dla Kolanowic, a teraz jego dzieło powinni kontynuować ludzie młodsi. Kiedy na wiejskim zebraniu zakończył czytać sprawozda­nie z minionej kadencji - mieszkańcy wsi dziękowali mu oklaskami.


Nie ma w naszym regionie sołtysa z dłuższym stażem od Słoty. Był włodarzem wsi od 1969 roku. Przeżył lata komunistycznej propagandy sukcesu i trudne początki demokracji.
Sprawdził się w obu systemach, choć, jak mówi, na początku było łatwiej, bo ludzie chcieli pracować na rzecz wsi. Kiedy wybierano go po raz pierwszy, nosił już miano najlepszego rolnika we wsi. - Byłem jedną kadencję radnym powiatowym i wówczas udało mi się doprowadzić w 1974 roku do przyłączenia Kolanowic do gminy Łubniany - mówi Jan Słota.
- Pamiętam, że taki jeden towarzysz Indor, tak się zaindyczył, że mało brakowało, a bylibyśmy nadal przy Turawie. Wtedy zebrałem podpisy od całej wsi i w powiecie uznali to jako wystarcający powód, by zmienić plany organizacji gmin.
Przez 34 lata jego sołtysowania we wsi powstał most na Małejpanwi w miejsce zniszczonego, udało się wybudować drogę asfaltową w miejsce gruntowej, powstało przedszkole, jako jedno z pierwszych we wsiach powiatu. Mieszkańcy wspólnie wybudowali świetlicę wiejską, rozbudowali szkołę, zaczęli upiększać wieś.
Sołtys Jan Słota dostał w tym czasie przydział na ciągnik i jak twierdzi, to było uznanie dla jego działalności społecznej. Miał dzięki zmechanizowaniu gospodarstwa więcej czasu na pracę dla wsi.
- Kiedy znalazłem się w szpitalu z kolejnym, piątym zawałem, to pomyślałem sobie, że jak z tego wyjdę, to wybudujemy przy kościele kaplicę przedpogrzebową i parking - mówi Słotą. - No i zbudowaliśmy. A ja, choć mało kto wierzył, nadal żyję i nawet czasem wódkę wypiję...
Jest zawsze uśmiechnięty, nawet wówczas, gdy ze łzami w oczach wspomina stare czasy. Ma 74 lata, lecz trudno zastać go w domu. Bo, jak mówi, ciągle jest coś do załatwienia. Przyznaje ze skromnością w głosie, że chyba urodził się społecznikiem.

jag".

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.