Kolanowice Wieś aktywnych mieszkańców

Niedźwiedzia wodziliśmy od dawna

Niedźwiedzia wodziliśmy od dawna. Tekst Jana Sloty opublikowany w 2003 roku, w "Beczce" o obrzędzie wodzenie niedźwiedzia. "Jestem bardzo dumny (...) że są młodzi ludzie, którzy dalej idą moim śladem."

Szanowni Czytelnicy! Chciałbym nawiązać do starego obrzędu prowadzenia niedźwiedzia po zagrodach naszej wsi. Jak dobrze pamiętam od najmłodszych lat, moi starsi bracia, już dawno nieżyjący, kilka lat przed wojną byli uczestnikami takiej grupy obrzędowej, która prowadziła niedźwiedzia po naszych zagrodach. W tamtych czasach 90 proc. mieszkańców Kolanowic posiadało chałupę i skrawek ziemi, zaliczali się więc do rolników. Na tym małym skrawku ziemi hodowali gęsi, kury, kaczki, kozy, a nawet króliki, bo te zwierzęta stanowiły podstawę wyżywienia rodzin. Zajmowały się tym gospodynie, toteż w okresie mięsopustnym szczególnie wyczekiwały przybycia niedźwiedzia do ich zagrody. Wierzyły one, że spotkanie go i zatańczenie z nim we własnym obejściu, wniesie do ich gospodarstwa szczęście i zadowolenie.

Niedźwiedź był wtenczas opasany powrósłem słomianym. Gospodynie wyskubywały słomki z tego powrósła, a potem podkładały je do gęsich gniazd, żeby się wykluły wszystkie pisklęta. Wrzucały też słomki z niedźwiedziowego powrósła do kozich chlewików, aby się dobrze wykociły wszystkie kozy; gospodynie w to mocno wierzyły.

Wieczorem wszyscy gospodarze ze swymi gospodyniami spotykali się z niedźwiedziem w karczmie na zabawie. Na tej zabawie sadzono niedźwiedzia, bo on był winien wszystkim niepowodzeniom, które spotykały ludzi z Kolanowic. Gospodarze wierzyli mocno, ze gdyby nie zawitali do karczmy na zabawę z "berem," kartofle na pewno by im się nie zdarzyły.

Po wybuchu II wojny zabrani zostali do wojska i muzykanci, więc w tej naszej wiejskiej grupie niedźwiedziowej brakowało takiego, który by umiał grać. Ja, mając zaledwie 11 lat umiałem już przygrywać na harmoszce, toteż wciągnięto mnie do tej grupy jako muzykanta, z czego bytem bardzo dumny.

W naszej skromnej wsi ta stara tradycja jest nadal utrzymywana. Kiedy wybraliśmy nowego - młodego sołtysa, a został nim Robert Buchta, również on zaraz zainteresował się wodzeniem niedźwiedzia. Wspólnie ze mną i innymi starymi uczestnikami grupy zaplanowaliśmy kolejne obchody z niedźwiedziem.

Jestem bardzo dumny z tego powodu, że są młodzi ludzie, którzy dalej idą moim śladem.

Jan Słota

 

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.