Kolanowice Wieś aktywnych mieszkańców

Będą również bronić szkoły?

Dzieci z Kolanowic do 1994 roku uczęszczały do własnej szkoły, gdzie prowadzone były zajęcia w klasach od 1 do 3. Po likwidacji szkoły, maluchy już od pierwszej klasy musiały uczęszczać do szkoły w Węgrach.Wielkie rozczarowanie przeżyli rodzice uczniów z Kolanowic. Obecny rok szkolny będzie prawdopodobnie ostatnim w węgrowskiej podstawówce. Zanosi się jednak na to, że rodzice nie pogodzą się łatwo z tą decyzją.

O wszystkim dowiedzieli się na zebraniu rodziców. Przez wycho­wawców zostali poinformowani o li­kwidacji szkoły. Decyzję taką pod­jął zarząd gminy Turawa. Tłumaczy się względami ekonomicznymi. Pod­stawówka w Węgrach jest za mała i znacznie obciąża budżet gminy. Obecnie szkoła liczy około stu uczniów, z czego ponad dwudzie­stu jest z Kolanowic. W przyszłym roku mają zostać przeniesieni do szkoły w Osowcu. Gmina wyre­montowała tamtejszą placówkę oraz zaadaptowała Ośrodek Kultury na potrzeby szkoły.

Cała sytuacja zmartwiła rodzi­ców. Likwidacja szkoły w Węgrach wydłuży dojazd do nowych placó­wek w Osowcu. Już teraz maluchy trzeba dowozić samochodami, z kolei starsi uczniowie na lekcje jeżdżą rowerami. Rodziców martwi też fakt wydłużonego dojazdu do szkoły. Już teraz jest niebezpiecz­nie - dzieci, by dotrzeć do szkoły w Węgrach, muszą przejechać ru­chliwą trasę Opole - Kluczbork. Kilka lat temu pędzący samochód potrącił ucznia z Kolanowic. Na szczęście skończyło się na potłucze­niach. Sprawę rozwiązałby autobus dowożący dzieci. Tylko kto pokry­je koszty?

Kiedyś w Kolanowicach była szkoła podstawowa. Jednak kilka lat temu uległa likwidacji. Rodzi­ce zapisali pociechy do szkoły w Węgrach, gdyż należą do tej parafii, dzieci uczyły się tam religii. W kościele przyjmowały I Komu­nie Świętą. Cała wieś uczęszcza też na niedzielną mszę św. do ko­ścioła parafialnego w Węgrach.

- Jeśli dojdzie do likwidacji, zapiszemy nasze pociechy do szkoły w Luboszycach - mówi Karina Brisch, jedna z matek. - Szkoda tylko, że wszelkie zmia­ny odbędą się kosztem dzieci. Przecież religii będą uczyć się w Luboszycach, natomiast I Komunię przyjmować w kościele w Węgrach. To nie jest normalna sytuacja.

Przeniesienie dzieci do szkoły w Luboszycach też nie rozwiąże pro­blemu. Sytuację może zmienić je­dynie gimbus dowożący gimnazja­listów do Biadacza. Wyjeżdża on o 7.00, wraca około 15.30. Tylko czy dzieci będą chciały tak późno wra­cać? Przecież pierwszaki mają za­jęcia do południa. Kto zajmie się nimi później?

RAF

 

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.